Kapliczka ta jest zabytkowa i wpisana do rejestru zabytków WKZ Nr 471/2011 pod datą 28.04.2011 r. Ten murowany obiekt sakralny swymi korzeniami sięga ostatniej dekady XIX wieku i posiada bardzo ciekawą i nie do końca jeszcze odkrytą historię.
Kapliczka ta jest czworoboczna, wybudowana w kształcie prostopadłościanu na rzucie prostokąta, szczytem zwrócona do ul. J. Słowackiego. Ściana szczytowa kapliczki rozczłonkowana jest dwoma filarami – wieżyczkami, zakończonymi metalowymi, ozdobnymi zwieńczeniami. Kapliczka pokryta jest dachem dwuspadowym, poniżej którego od strony frontowej równolegle do jego krawędzi przebiega fryz schodkowy. Szczyt kapliczki zwieńczony metalowym krzyżem. W elewacji frontowej centralnie, między filarami portal o wymiarach 225 x 95 cm, sklepiony ostrołukowo, prowadzący do wnętrza kapliczki. Powyżej portalu kolista wnęka. W niej umieszczona płaskorzeźba w drewnie z wyobrażeniem św. Rocha – patrona kapliczki. Wewnątrz obiektu umieszczony jest drewniany stół ołtarzowy – niewielki, przytwierdzony do tylnej i bocznych ścian kapliczki. Jego front ozdobiony jest deską pulpitową z rzeźbionym motywem ostrołuków. Powyżej stołu, na tle wstęgi w polskich barwach narodowych, Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Pod obrazem, przymocowana do wstęgi, wykonana ze skóry i pozłacana róża (obecnie wstęga i róża zdjęte). Do szczytowej części sklepienia przymocowana latarnia, zasilana elektrycznie. Poniżej stołu ołtarzowego umieszczona jest niewielka tabliczka z tworzywa sztucznego, z napisem:
PRACE REMONTOWO-KONSERWATORSKIE KAPLICZKI
WYKONANE ZOSTAŁY W 2009 ROKU
NA ZLECENIE SPOŁECZNEGO KOMITETU
RATOWANIA ZABYTKÓW RADOMIA
PRZEZ: FIRMĘ TOMASZA GAWEŁKA „GATOM”,
KONSERWATORA ZYGMUNTA CHAŁUPKĘ,
RZEŹBIARZA DARIUSZA GRUSZCZYŃSKIEGO,
POD NADZOREM KONSERWATORSKIM TADEUSZA DERLATKI
Wnętrze kapliczki osłania kuta, metalowa, dwuskrzydłowa krata. Obiekt jest wymurowany z czerwonej cegły i otynkowany. Posiada cechy stylu neogotyckiego. Wysokość kapliczki to około 5 m, podstawa jej ma wymiary 1,6 x 2 m. Pierwotnie kapliczka znajdowała się przy krawędzi szosy ul. J. Słowackiego. W 1999 r. (w związku z remontem wiaduktu) została przesunięta do tyłu i wkomponowana w ogrodzenie terenu ZNTK. W Galerii Dziedzictwa Kulturowego Radomia SKRZR znajduje się wykonany przez Pawła Putona w 2005 r., w skali 1:25, model kapliczki.
Najstarsza pisana wzmianka o kapliczce znajduje się już w „Dekanacie radomskim” Ks. Jana Wiśniewskiego (1911 r.), który podaje, że Kaplica na Glinicach św. Rocha, z cegły wystawiona, którą dał Sadowski. Wznieśli ją: Dzwonkowski, Gruszczyński i Piekarski w 1893 r. Tych kilka słów przez niemal sto kolejnych lat było w zasadzie jedynym źródłem do dziejów tego zabytkowego obiektu. Ciekawa informacja, nawiązująca do genezy tej kapliczki, pojawiła się w 2005 r. – gdy z inicjatywy Społecznego Komitetu Ratowania Zabytków Radomia przeprowadzano inwentaryzację wszystkich radomskich kapliczek, i w lokalnej prasie opublikowano prośbę o przekazywanie przez radomian informacji o kapliczkach. Do SKRZR dotarł wówczas list od pana Michała Wójcika
Według pielęgnowanej od pokoleń w jego rodzinie tradycji, w tymże 1893 r., przy budowie kapliczki uczestniczył jego prapradziadek Piotr Kacprzak. Budowa kapliczki miała być dla niego swego rodzaju egzaminem, który pozwolił mu uzyskać stosowne uprawnienia murarskie i legitymację do późniejszej pracy przy wznoszeniu kościoła mariackiego – obecnej Katedry. Choć sam fakt uczestniczenia w budowie kapliczki przez owego Piotra Kacprzaka jest dziś dość trudny do udowodnienia oraz – wydawać by się mogło – mało istotny, nie sposób przejść obojętnie obok dalszego ciągu rodowej historii, pielęgnowanej od pokoleń w rodzinie p. Michała Wójcika. Historia ta łączy budowę kapliczki ze zrodzeniem się wielkiej miłości pomiędzy Piotrem Kacprzakiem a Zofią Ptaszyńską – córką dziedzica ziemi, na której wznoszona była kapliczka. Podczas jej budowy młodemu Piotrowi Kacprzakowi, oprócz wypracowania sobie odpowiednich kwalifikacji do pracy murarza, najwyraźniej zależało także bardzo na spełnieniu wszelkich oczekiwań córki dziedzica. Udało mu się i jedno i drugie – na tyle skutecznie „wkupił się w łaski” Zofii Ptaszyńskiej, że już w czerwcu 1894 r., w wieku zaledwie 18 lat, została jego żoną…
W przypadku tych dwojga z pewnością można mówić o wielkiej miłości. Zofia – córka dziedzica, wychodząc za zwykłego robotnika Piotra, popełniła klasyczny mezalians. Wyboru córki nie zaakceptowali nigdy jej rodzice, którzy rychło ją wydziedziczyli i wypchnęli poza krąg rodziny. O tym, jak naprawdę wielka miłość połączyła obojga, dowiodły jednak nieco późniejsze czasy…
W latach 1905-1907, w okresie rewolucji, Piotr Kacprzak czynnie uczestniczył w działaniach niepodległościowych Polskiej Partii Socjalistycznej. Przyszło mu za tą aktywność zapłacić srogą karę – wyrokiem z lutego 1912 r. skazany został na wygnanie z osiedleniem na Syberię. Być może jego „wpadka” miała przebieg podobny do tego, jaki w epicki sposób w swojej książce o czasach radomskiej rewolucji 1905-1907 roku, utrwalił Jan Gauze. W książce „Złożysz przysięgę, będziesz z nami” zapisał on:
„Tymczasem dwaj agenci ochrany, „Krzywy Michał” i drugi, świeżo zwerbowany robotnik drogowy, który dał się skusić nagrodą, cierpliwie oczekiwali ukryci za małą kapliczką w pobliżu przejazdu kolejowego. Nikły płomyk lampki oliwnej płonącej przed obrazem rzucał blask na chodnik, pozwalając rozpoznać sylwetki przechodzących.
– Ci, co będą tędy przechodzić, muszą odkryć głowy przed kapliczką, a wtedy ich rozpoznamy – szepnął „Michał”.
Wkrótce cierpliwość szpiclów została nagrodzona; już z dala usłyszeli rozbrzmiewające w ciszy głosy; wracający z zebrania rozmawiali głośno, radzi, że wydostali się z błotnistej ulicy Żabiej. „Michał” przypatrywał się pilnie robotnikom – niektórych nigdy dotąd nie widział. Szczęściem dla nich unikali rozmowy o tym, co mówiono na zebraniu. W końcu podsłuchujący zwątpili, czy tropią właściwą zwierzynę i mieli już odejść, gdy nagle z cienia ulicy wyłoniły się jeszcze dwie sylwetki. Był to Jarosz z Frąckiewiczem, który go odprowadzał. Właśnie przed kapliczką mieli się rozstać. Przystanęli, by się pożegnać.
– A więc do niedzieli – powiedział Jarosz. – Czekam cię jak zwykle.
– Przyjdę na pewno, może nawet coś będę wiedział – odrzekł Frąckiewicz. Podali sobie ręce i rozeszli się.
„Michał”, który cały zamienił się w słuch, zatarł ręce z radości. „No, bratku – pomyślał – czeka cię niezła nagroda”.
– Możemy już iść – rzekł, wychodząc zza kapliczki. – Tym razem ptaszki wpadną w sidła”.
Żona Piotra Kacprzaka – Zofia, znalazłszy się w tak trudnym położeniu, wykazała się niesłychaną odwagą i poświęceniem. Dała dowód wielkiej miłości i oddania dla swego męża – z własnej woli postanowiła mu towarzyszyć w tej ciężkiej doli, jaką zgotowały mu władze carskie. Podejmując tak odważną i trudną decyzję kierowała się zapewne dobrem całej rodziny. I tak oto Piotr z Zofią, wraz z trójką dzieci, z których najmłodsze miało ledwo 3 lata, wygnani z ojczyzny osiedli w Irkucku. W całej tej historii najbardziej dobitne i znamienne jest to, że to właśnie Zofii Kacprzak przyszło zapłacić najwyższą cenę jej oddania i poświęcenia się dla rodziny. Zmarła bowiem w grudniu 1916 r. i spoczęła w obcej ziemi, jako jedyna nie doczekawszy powrotu do ojczyzny. Piotrowi wraz z trójką dzieci udało się to bowiem około 1921 roku…
Jak przekazuje tradycja oraz historyczne wezwanie kapliczki – upamiętnia ona czasy epidemii cholery, dziesiątkującej mieszkańców Radomia i okolic w końcowych latach XIX wieku. Św. Roch, żyjący w XIV w., którego życiorys jest dość mało znany, pochodził z Montpellier w południowej Francji i wywodził się z dość zamożnego domu. W dość młodym wieku stracił obojga rodziców i wówczas to sprzedał i rozdał ubogim znaczną część swego majątku, a sam udał się w pieszą pielgrzymkę do Rzymu. Nie dotarł jednak od razu do Wiecznego Miasta, ponieważ zastawszy we włoskim miasteczku Acquapendente epidemię dżumy, postanowił zatrzymać się tam, by pomagać chorym. Nie baczył przy tym, że sam naraża się na śmiertelne niebezpieczeństwo, i pewnie to dlatego Bóg błogosławił Mu, zachowując Go przy zdrowiu a nawet, jak głosi legenda, obdarzył łaską uzdrawiania znękanych zarazą. Swą posługę chorym i ubogim kontynuował jeszcze przez kilka lat m.in. w Rzymie i Piacenzie. Wracając do rodzinnego miasta pochwycony został w granicznym miasteczku Angera i posądzony o szpiegostwo. Po 5 latach tortur i udręczenia zmarł w zapomnieniu w lochu więziennym. Dopiero po jego śmierci, ktoś odnalazł w jego celi ryty napis: Panie, jeśli mam o co prosić, to spraw łaskawie, aby dla zasług najukochańszego Syna Twego został uleczony każdy, kto mnie w zaraźliwej chorobie wezwie o pomoc. Wówczas to dopiero rozpoznano w Nim orędownika dotkniętych epidemią. Kult św. Rocha w szybkim tempie rozprzestrzenił się w Europie, a przez Kraków dotarł także do Polski, gdzie Święty stał się jednym z głównych patronów chroniących od zarazy. W ikonografii św. Roch przedstawiany jest najczęściej jako pielgrzym z raną na nodze, obok którego biegnie pies, lub z psem przynoszącym Mu chleb i taki właśnie wizerunek Świętego zdobi radomską kapliczkę.
Nic więc dziwnego, że w ostatniej dekadzie XIX wieku, kiedy to Radom i całą Polskę nękały liczne epidemie cholery, tego właśnie Świętego postanowiono obrać za patrona kapliczki. Dziwić może jedynie fakt iż nie zachowały się żadne źródła mówiące o jakimkolwiek obiekcie dewocyjnym z kapliczki, odwołującym się do św. Rocha. Dzisiejsze nawiązanie do patronatu Świętego, jest więc w zasadzie wprost zaczerpnięte z zapisu ks. J. Wiśniewskiego, w „Dekanacie radomskim”. Wybór patrona obiektu – św. Rocha – związany był zapewne także z pobliskimi Zakładami Naprawczymi Taboru Kolejowego (św. Roch jest także jednym z patronów kolejarzy).
Kapliczka ta w ciekawy sposób wpisana jest w historię II wojny światowej. Po udanym zrzucie alianckim w okolicach Modrzejowic, dokonanym tuż po północy 9 kwietnia 1944 r. (Niedziela Wielkanocna) na ścianie kapliczki pojawił się niepozorny symbol – krzyżyk w otoku, który oznaczał „zrzut przyjęty” – i był sygnałem dla kogo trzeba, informującym o pomyślnie przeprowadzonej akcji. Relacja o tym znajduje się we wspomnieniach Tadeusza „Błyska” Barwickiego oraz książce „Te pokolenia z bohaterstwa znane” Stefana Bembińskiego „Harnasia”.
Kapliczką od początku XX wieku opiekuje się rodzina Pani Joanny Flont, począwszy od jej dziadka Teodora Matuszewskiego, który w 1903 r. nabył w pobliżu kamienicę. To dzięki kolejnym pokoleniom rodziny p. Joanny kapliczka zawsze była i jest zadbana, przystrojona kwiatami i otoczona troskliwą opieką. Pamięci p. Joanny Flont zawdzięczać należy także możliwość odtworzenie kilkudziesięciu kolejnych lat z dziejów kapliczki. I tak: we wnętrzu obiektu – na stole ołtarzowym – jeszcze do końca lat 90. XX wieku znajdował się niewielki, drewniany, architektoniczny ołtarzyk z figurą Maryi Niepokalanej. W środku, od początku XX wieku, znajduje się również obraz Matki Bożej Częstochowskiej.
Jak podaje p. Joanna Flont kapliczka od zawsze znajdował się pod troskliwą opieką okolicznych mieszkańców, którzy wyposażali ją w różne obiekty kultu oraz przyozdabiali cennymi wotami. W kapliczce, na obrazie, wisiały do niedawna m.in. cenne korale, ofiarowane jeszcze przed II wojną światową przez mieszkankę ul. Giserskiej – p. Łodygowską. Jak opowiada p. Joanna nawet w ciężkich czasach PRL-u kapliczce „szczęściło się”, natomiast – co znamienne – dużo gorsze czasy dla niej nastały już w III RP. Wtedy to – już w „wolnej” Polsce kapliczkę często dewastowano i niszczono kolejne zdobiące ją figurki Matki Bożej. W tamtym czasie, wewnątrz kapliczki, znajdowała się także metalowa skarbonka, którą po wyłamaniu kraty, ktoś skradł i rozbił. Ogołoconą z kilku złotych znaleziono ją w pobliżu torów kolejowych, przy wiadukcie…
Apogeum „nieszczęść” kapliczki nastało w 1999 r. (choć jak pokazała historia – nie był to ich koniec), kiedy to podczas przebudowy pobliskiego wiaduktu przesunięto ją około 3m do tyłu, sytuując w linii ogrodzenia terenów ZNTK. Przenosiny te nie należały do nazbyt udanych – od tamtej pory kapliczka stoi nieco odchylona od pionu. Nie wykonano wówczas także należytej izolacji fundamentów, co było przyczyną późniejszego postępującego zawilgocenia murów kapliczki oraz kruszenia się tynków. Podczas tej „wędrówki” zniszczeniu uległ także wspomniany drewniany ołtarzyk z wnętrza kapliczki.
Kapliczką, pozostającą w tak opłakanym stanie, zainteresował się dopiero Społeczny Komitet Ratowania Zabytków Radomia. To z inicjatywy tego stowarzyszenia, w latach 2005-2006 przeprowadzono inwentaryzację radomskich kapliczek, której celem było nie tylko udokumentowanie takich obiektów kultu, ale także poznanie stan ich zachowania i potrzeb remontowych. Katastrofalny wręcz stan kapliczki św. Rocha oraz jej niewątpliwa uroda spowodowały iż SKRZR postanowił, że to ona jako pierwsza zostanie odrestaurowana. Na ten cel przeznaczone zostały wpłaty mieszkańców miasta z odpisów 1% podatku z lat 2007-2009. Szczupłość tych środków wymusiła jednak konieczność poszukiwania innych źródeł pokrycia kosztów remontu tego obiektu. Możliwe było jego wsparcie z funduszy Urzędu Miejskiego – w ramach środków na remonty obiektów zabytkowych. Wymagało to jednak wpisu do rejestru zabytków, którego co ciekawe kapliczka św. Rocha wówczas jeszcze nie posiadała. (pomimo tego, że karta ewidencyjna kapliczki sporządzona została jeszcze w 1993 r.). Wniosek do miejscowej Delegatury WUOZ o niezwłoczny wpis do rejestru zabytków nie spotkał się z szybkim załatwieniem (obiekt wpisano do rejestru zabytków dopiero w 2011 r.). SKRZR podjął więc decyzję o sfinansowaniu całości prac remontowych z własnych środków (m.in. ze wspomnianych wpłat 1% podatku), do czego determinował drastyczny stan zachowania kapliczki oraz jej nieprzeciętna uroda.
Po stosownych uzgodnieniach z kierownictwem Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, SKRZR, w sierpniu 2009 r., przystąpił do odnowy tego cennego zabytku. Prace budowlane zlecone zostały firmie „GATOM” Tomasza Gawełka, która przedstawiła opis techniczny robót remontowo-konserwatorskich, w oparciu o najwyższej klasy produkty i materiały budowlane.
Odnowa kapliczki objęła: zbicie starych tynków, zagruntowanie wszystkich ścian oraz ponowne ich otynkowanie i pomalowanie, całkowitą wymianę pokrycia dachu oraz wykonanie wokół kapliczki opaski z płyt chodnikowych. Renowacji poddane zostały także metalowe elementy obiektu – krata wejściowa oraz wieńczący kapliczkę krzyż. Całkowity koszt remontu przekroczył 20 tys. zł
Nadzór konserwatorski nad remontem objął arch. Tadeusz Derlatka – członek SKRZR. Zaprojektował on ubogacające kapliczkę elementy wystroju, nawiązujące do stylu obiektu: metalowe zwieńczenia dwóch wieżyczek, płaskorzeźbę św. Rocha oraz wewnętrzny stół ołtarzowy. Płaskorzeźba oraz stół ołtarzowy wykonane zostały w drewnie dębowym przez art. rzeźb. Dariusza Gruszczyńskiego (syna znanego i cenionego rzeźbiarza ludowego Władysława Gruszczyńskiego, zmarłego w 2011 r.). Dzięki życzliwości Pracowni Konserwatorskiej Muzeum im. J. Malczewskiego odnowiony został również obraz Matki Bożej Częstochowskiej z wnętrza kapliczki. Prace te wykonał społecznie Zygmunt Chałupka – konserwator dzieł sztuki z Muzeum.
Uroczyste poświęcenie i przekazanie społeczności odnowionego obiektu miało miejsce w dniu 7 października 2009 r. Wówczas, przy licznie zgromadzonych mieszkańcach Glinic i całego Radomia, uroczystego poświęcenia kapliczki dokonał Bp Edward Materski wraz z ks. Stanisławem Suwałą – proboszczem parafii Najświętszego Serca Jezusowego. Asystował im emerytowany pracownik Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego Bogdan Masiarz – chorąży sztandaru ZNTK. W uroczystościach uczestniczyły także dzieci z PSP Nr 1 w Radomiu, wraz z pocztem sztandarowym Szkoły. Społeczności tej placówki oświatowej powierzona została społeczna opieka nad odnowioną kapliczką.
Remont kapliczki św. Rocha powinien uświadamiać jedną, bardzo ważną dziś rzecz – to, jak wielką siłę mogą mieć nasze skromne grosze, którymi w ramach przekazania 1% podatku możemy obdarować organizacje pozarządowe. Warto pamiętać o tym prostym i nic nie kosztującym geście – jest tyle różnych dzieł społecznych i charytatywnych, które można w ten sposób wesprzeć. Remont kapliczki św. Rocha przeprowadzony z 1% podatku jest tego najlepszym przykładem. Ten zabytek wiary i kultury chrześcijańskiej swymi ponad wiekowymi już dziejami powinien przypominać nam dziś dawne czasy – czasy niełatwego zmagania się z chorobą, na którą nie było lekarstwa, czasy rzadko dziś spotykanej odwagi i bezgranicznego poświęcenia się rodzinie i ojczyźnie, czasy skromnej ale godnej dbałości o miejsca kultu religijnego i szacunku dla nich…!
Niestety rzeczy tak naturalne jak szacunek dla miejsc świętych, jakim bez wątpienia jest kapliczka św. Rocha, nie są najwidoczniej dla wszystkich… oczywiste. W marcu 2011 roku (prawdopodobnie w nocy z 22 na 23 marca) doszło do profanacji kapliczki – ktoś podpalił wnętrze obiektu. Zwęgliły się sztuczne kwiaty i serwetki leżące na drewnianym ołtarzyku, nadpalił sam ołtarzyk, osmoliła ściana. Natychmiast powzięte zostały działania mające na celu odnowienie zbezczeszczonej kapliczki. W działania te zaangażowali się: Paweł Puton – jako członek Społecznego Komitetu Ratowania Zabytków Radomia i osoba koordynująca prace, p. Joanna Flont – jako stała opiekunka zabytku oraz p. Izabela Mróz – która zaoferowała pomoc w odnowieniu ze strony firmy budowlanej jej brata – Grzegorza Mroza. W dniu 31 marca 2011 r. odbyło się spotkanie przy kapliczce wszystkich w/w osób oraz omówienie sprawy remontu. Już 4 kwietnia 2011 r. kapliczka była odnowiona – siłami fachowymi p. Grzegorza Mroza. Wkrótce potem p. Joanna Flont zainstalowała na stole ołtarzowym szybę ze szkła hartowanego. Wszystkie prace wykonane zostały w sposób spontaniczny i bezinteresowny – z własnych środków.
Jesienią 2011 roku grupa uczniów z klasy 4b i 5a z PSP nr 1 w Radomiu pod opieką p. Renaty Rejmer wzięła udział w projekcie kulturowym pt. ,,Ślady przeszłości’’ organizowanym przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. Projekt polegał na wyszukaniu w okolicy szkoły ciekawego miejsca lub budynku, który miałby znaczenie kulturowe dla mieszkańców. Uczniowie ,,zbadali teren” i wybrali domkową kapliczkę przydrożną przy wiadukcie kolejowym przy ul. Słowackiego, która zwraca uwagę swoim pięknym wyglądem. Dzieci sfotografowały kapliczkę oraz wykonały różnymi technikami prace plastyczne przedstawiające zabytek. Informacji na temat historii kapliczki szukano w Internecie oraz źródłach pisanych. Zorganizowano spotkanie uczniów biorących udział w projekcie pt. ,,Ślady przeszłości’’ z p. Pawłem Putonem – członkiem Społecznego Komitetu Ratowania Zabytków Radomia. Spotkanie odbyło się 1 grudnia 2011 w PSP nr 1. Uczniowie zaspokoili swoją ciekawość dotyczącą historii kapliczki św. Rocha i związanych z nią opowieści. Uczniowie obiecali dbać o kaplicę z Glinic i przekazywać jej dzieje innym. Informacje dotyczące projektu oraz prezentację prac uczniów umieszczono na stronie internetowej szkoły.
W marcu 2014 r. Izabela Mróz interweniowała w Urzędzie Miejskim w Radomiu w sprawie zapewnienia w kapliczce wewnętrznego oświetlenia. Sprawa nie została jednak pomyślnie sfinalizowana z powodu tego, że kapliczka nie jest podłączona do miejskiej sieci oświetleniowej. Nadal wnętrze kapliczki pozostaje bez oświetlenia.
Latem 2015 r. we wnętrzu kapliczki św. Rocha umieszczony został „list” następującej treści:
„-Złodzieju!!! Oddaj Matce Bożej – Różaniec srebrny, który ukradłeś z kapliczki, bo BÓG cię za to ciężko skarze! Spadnie na ciebie Sodoma i Gomora i to wtedy kiedy będziesz się tego najmniej spodziewał!!!
*Apage Satanas*”